Jak zacząć sprzedawać nie mając bazy? Albo telemarketing dla opornych…

Wielu z nas telemarketing kojarzy z głosem panienki w słuchawce telefonu, która pyta „czy rozmawia z osobą decyzyjną…”

Takie NIECHCIANE zagrywki kończę bardzo szybko i bez skrupułów…

Mój sposób na telemarketing to ZAPOWIEDZIANE dzwonienie do ludzi, którzy SŁYSZELI o mnie od SWOICH znajomych i CZEKAJĄ na kontakt z mojej strony.

W takiej formie można uprawiać bardzo skuteczny telemarketing.

Spróbuj sam – oto podpowiedź – mój własny przykład:

W 2001 roku zaczynałem pracę w nowej branży od metody „na Rumuna”

To znaczy, że żebrałem o pomoc:

  1. Zrobiłem listę osób, które znam, wypisałem ich po prostu z książki telefonicznej mojej komórki, nie zastanawiając się, czy mam kogoś pominąć, czy nie – wypisałem wszystkich.
  2. Zadzwoniłem do nich i powiedziałem, że mam makabryczny miesiąc i muszę podkręcić sprzedaż, bo wywalą mnie z roboty.
  3. Poprosiłem ich o polecenia do osób, które znają kogoś, kogo STAĆ na sprzedawane przeze mnie produkty.
  4. Poprosiłem ich o wykonanie krótkiego telefonu do każdej z nich, żeby powiedzieć z czym będę dzwonił i że nie chcę IM nic sprzedać, a szukam tylko DALSZYCH poleceń do osób, które stać na sprzedawane przeze mnie produkty. Takie podejście ściągało z moich własnych znajomych odpowiedzialność za „nasłanie mnie na swoich kumpli”

EFEKT?

Po czterech dniach spędzonych z telefonem i notesem w ręku i zejściu „trzy poziomy” w dół (1-mój znajomy, 2-jego znajomy, 3-znajomy-znajomego), miałem plan rozmów z potencjalnymi klientami, których STAĆ na moje produkty (bo to był warunek moich poszukiwań) i siedziałem nad ich obdzwonieniem pełne trzy tygodnie.

I zacząłem sprzedawać, bo wreszcie rozmawiałem z ludźmi, których STAĆ na mój produkt.

Z tej metody żyję do dziś, teraz już prowadząc własną firmę.

Aha – nie sprzedaję wykałaczek po 50 groszy za pudełko – mam CIUT trudniejszy produkt w bardzo konkurencyjnej branży…

Mój produkt to luksusowe samochody i leasing/kredyt na nie. Moje marki to BMW, Audi, Volvo, Mercedes, Lexus i Porsche, a to nie jest ani łatwy produkt, ani łatwy klient.

Dziś jest mi łatwiej, bo mam wynegocjowane świetne ceny, ale na początku byłem po prostu zwykłym sprzedawcą w salonie, który oferował to samo co inni i za te same pieniądze.

Tyle, że ja dzięki mojej metodzie, nie byłem anonimowym sprzedawcą z salonu X, tylko znajomym-znajomego. I właśnie to otwierało przede mną drzwi…

Dziś mimo istnienia allegro, otomoto i mobile.de, polecenia dają mi co tydzień nowych Klientów, a ci następnych nowych klientów, a ci następnych…I tak już od ponad 10 lat…

Jeśli chcecie więcej szczegółów – zapraszam do kontaktu. Chętnie pomogę…

Witam

Jestem Sprzedawcą. Sprzedaję od 13 lat. Szkolę sprzedawców i szefów sprzedaży od 4 lat. Przez te lata wyszkoliłem wielu ludzi w – nie boję się tego słowa – sztuce sprzedawania. Teraz tą wiedzą chcę się dzielić z Wami.